Szukaj na tym blogu

wtorek, 31 grudnia 2013

Czy nauka angielskiego może podrożeć? - PLANY PREMIERA TUSKA

Nauka angielskiego w ostatnich latach potaniała


Koszty nauki angielskiego uzależnione są od kilku istotnych czynników niezależnie od tego czy mamy do czynienia z nauką języka angielskiego przez Internet czy w sposób zupełnie tradycyjny w szkołach językowych lub u indywidualnych korepetytorów prowadzących legalną działalność gospodarczą. Jednakże od paru lat ceny mają wyraźną tendencję spadkową spowodowaną coraz to większą konkurencją oraz duża ilością potencjalnych lektorów na rynku. Trendy te są powszechnie zauważane. Niestety nie wpływa to znacząco na jakość edukacji w większości przypadków. Dobrym przykładem stały się szkoły językowe, które im bardziej rosły tym mniej dbały o klienta i o poziom nauczania bo liczył się tylko zysk. Czy jednak zanosi się na wzrost cen spowodowany zmianami w prawie?

Rząd działa wszyscy drżą


Całkiem niedawno bo bodajże 2 tygodnie temu wszystkim dobrze znany Premier Donald Tusk zapowiedział likwidację i oskładkowanie tak zwanych umów śmieciowych. Jak wynika z rozmów z wieloma osobami społeczeństwo generalnie niewiele wie o tych jakże sławnych umowach. Panuje przekonanie, iż tego typu kontrakt to czyste wykorzystywanie pracownika. Czy to prawda? I tak i nie ale to temat na zupełnie inną dyskusję, którą na pewno poruszymy niebawem. Dzisiaj chcemy napisać o tym czym może skończyć się nałożenie składek na te umowy w przypadku nie tylko wielu szkół językowych ale i innych przedsiębiorstw.

Umowy a ich wpływ na cenę nauczania angielskiego


Większość firm zajmujących się nauczaniem języka angielskiego zatrudnia swoich lektorów na podstawie umowy o dzieło, która z definicji nie podlega żadnym składkom na ubezpieczenia społeczne. W przypadku tego typu kontraktu płacony jest jedynie podatek. Według nas umowy o dzieło nie powinny mieć zastosowania w edukacji dlaczego tak jest można dowiedzieć się więcej tutaj. Z tego też powodu nasi lektorzy pracują tylko i wyłącznie na zasadzie umowy zlecenia z pełną możliwością odprowadzania składek na ubezpieczenia społeczne a zatem nie możemy mówić w ich przypadkach o kontraktach śmieciowych

Jak każdy zapewne się domyślił skoro w przypadku umowy o dzieło płacimy jedynie podatek to jest to najkorzystniejsze rozwiązanie dla pracodawcy a często i dla samego pracownika (w zależności od indywidualnych preferencji i wartości). Wpływa to również na cenę danej usługi dla klienta. Zatem popularne umowy o dzieło to podstawa działania większości szkół językowych, które dzięki nim są w stanie sprostać konkurencji i odpowiednio wynagrodzić nauczyciela przynajmniej stawką netto pomijając przy tym wszelkie składki na ubezpieczenie zdrowotne, emerytalne, rentowe, wypadkowe czy fundusz pracy. Jak widać jest tego trochę. Oczywistą sprawą staje się zatem albo wzrost cen nauki angielskiego albo obniżenie zarobku lektorów, które i tak w chwili obecnej wydają się niewystarczające. 

Jaka czeka nas przyszłość?


Tak naprawdę mamy tutaj do czynienia z rozległą problematyką, która może zakłócić dotychczasowy porządek. Co ze studentami, którzy do tej pory byli uprzywilejowani i nie podlegali oskładkowaniu? W ich przypadku może wiązać się to albo z problemami ze znalezieniem pracy lub pracą za mniejsze realne pieniądze. Czy  pomysły Premiera nie spowodują powiększenia się szarej strefy, nie zwiększą bezrobocia wśród lektorów skoro wzrosną koszty zatrudnienia? Jak widać zagadek jest wiele więc trzeba czekać na konkrety i dopiero wtedy będziemy w stanie przewidzieć więcej. Niemniej jednak już niebawem będziemy chcieli jeszcze bardziej poruszyć tematykę umów śmieciowych w celu wyjaśnienia wszelkich wątpliwości z nimi związanych w kontekście pracy nie tylko nauczycieli ale i innych pracowników.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz