Szukaj na tym blogu

środa, 15 października 2014

Czy szkoły językowe będą bankrutować?

ZUS na łowach w szkołach językowych


ZUS a umowy o dzieło w szkole językowej


Już jakiś czas temu gdy nawiązywaliśmy do tematu ewentualnych podwyżek w szkołach językowych spowodowanych zapowiadanym oskładkowaniem tak zwanych umów śmieciowych otwarcie przyznawaliśmy, iż umowy o dzieło nie są właściwą formą zatrudniania lektorów. Dlaczego raz jeszcze wracamy do tego tematu? Jak się okazuje ostatnimi czasy w szkołach językowych pojawiły się intensywne kontrole prowadzone przez inspektorów dobrze znanej nam instytucji zwanej ZUS-em. Ich zadaniem jest zazwyczaj sprawdzenie czy w sposób właściwy odprowadzane są wszelkie daniny oraz czy dana forma zatrudnienia zezwala na ewentualną możliwość zaniechania opłacania tej czy innej składki. Niestety w przytłaczającej liczbie przypadków szkoły mają olbrzymie kłopoty.

Jak to było i jest z umowami o dzieło


Od wielu lat najpopularniejszą umową zawieraną pomiędzy prywatnymi szkołami (nie tylko językowymi) jest właśnie typowa umowa o dzieło, gdzie tylko ona według nas może być nazywana śmieciową ze względu na brak jakiegokolwiek zabezpieczenia socjalnego. Stała się ona tak powszechna ponieważ w znakomitej większości przypadków  satysfakcjonowała obydwie strony pod względem finansowym. Pracując w oparciu o nią nauczyciel miał i w zasadzie nadal ma potrącany jedynie podatek dochodowy co wpływa pozytywnie na wysokość jego wynagrodzenia. Tymczasem pracodawca nie jest obciążony nadmiernymi kosztami pracy (zatrudnienia). Jak widać wilk syty i owca cała. W tym całym układzie zyskuje jeszcze klient ponieważ ma gwarancję niższej ceny zajęć. Wszystko wygląda to pięknie dla tych, którzy przymykają oko na pewne kwestie formalne i logiczne. Tego typu podejście można porównać jednak do igrania z ogniem mając na uwadze fakt, iż mieszkamy właśnie w Polsce. My jednak ognia nie lubimy i dlatego od samego początku naszej działalności umowę o dzieło uznaliśmy za niewłaściwą formę kontraktu. Po wyjaśnienia raz jeszcze odsyłamy do cytowanego przez nas po raz kolejny artykułu. Jak widzą Państwo interpretacja ta datowana jest na rok 2006! Z resztą czy to ma jakieś znaczenie? Według nas nie, ponieważ samo słowo dzieło mówi nam wystarczająco dużo. Na podstawie tej umowy możemy zatrudnić osobę do tłumaczeń, korekty tekstów, wybudowania ogrodzenia, domu, altanki itp. W tego typu przypadkach mamy do czynienia z konkretnymi dziełami. Nauczanie języka angielskiego czy inne zbliżone formy przekazywania wiedzy nie mają z nimi nic wspólnego.  

W tym roku prawo zinterpretujemy sobie inaczej...


Prawda jest taka, że przez wiele lat niemalże nikt z ZUS nie robił szkołom większego problemu w temacie stosowania umów o dzieło. Sytuacja diametralnie zmieniła się niewiele ponad rok temu kiedy to inspektorzy zaczęli podważać wszystkie tego typu kontrakty. Jak można się domyślić wiąże się to z koniecznością zapłacenia zaległych składek wraz z odsetkami.  Gdy kontrola dotyczy kilku lat gdzie do czynienia mamy z dużą ilością lektorów oraz zajęć suma zaległości wobec ZUS może okazać się ogromna! Na dzień dzisiejszy istnieje wiele sygnałów z różnych miejsc w Polsce, że problem nie jest błahy. Wiemy, iż duża liczba szkół zdecydowała się odwołać od decyzji urzędników a następnie w razie niepowodzenia iść do sądu. Tymczasem chyba nikt nie zna sprawy którą to udałoby się wygrać z ZUS-em w sądzie. Biorąc pod uwagę czas, finansowe zaległości, konieczność innej organizacji kontraktów, bieżące wzrastające koszty działalności oraz stresującą atmosferę możemy mieć do czynienia z licznymi upadkami szkół oraz innych biznesów, które w sposób ryzykowny zdecydowały się na zwieranie umów o dzieło w zamian umowy zlecenia gdzie występuje obowiązek lub możliwość odprowadzania składek i zapewnienia pewnego zabezpieczenia socjalnego.

Jak to szuka się kasy z zachowaniem krótkowzroczności


Na koniec pozostaje sobie zadać pytanie dlaczego przez tyle lat mieliśmy do czynienia z taką sielanką, która teraz przeradza się w koszmar wielu właścicieli firm, pracowników oraz ich klientów? Czyżby konieczność szukania dochodów budżetowych skłoniła nasze państwo do zmiany podejścia w temacie umów o dzieło zawieranych w instytucjach edukacyjnych? Według nas prawo powinno być stanowcze i przejrzyste od samego początku ponieważ tego typu działania prowadzą do totalnego chaosu, który dodatkowo może zabić wiele dobrze prosperujących i dających pracę miejsc. Jaką my tutaj w Polsce będziemy mieli z tego korzyść skoro ukaranie kogoś ogromnymi odsetkami może zniszczyć ideę lepszego jutra w wypadku wielu osób, które stanowią system naczyń połączonych.



środa, 8 października 2014

Native speakerzy nie umieją angielskiego!


Naucz się angielskiego John...


Zapewne niejedna osoba może mieć mieszane uczucia czytając tytuł naszego dzisiejszego artykułu. Ale jak ma się czuć ktoś, kto mieszkając w kraju anglojęzycznym od dziecka posługując się językiem angielskim w sposób biegły i całkowicie naturalny dostaje w Polsce z testu ocenę dostateczną? Tymczasem jego rówieśnicy z tej samej klasy dla których wysłowienie się stanowi nie lada wyzwanie otrzymują piątki. Możemy zatem wywnioskować iż, native speaker nie umie angielskiego! Bzdura nieprawdaż?

Tutaj uczymy się angielskiego a nie prawdziwego angielskiego


Tak to jest właśnie z podręcznikową nauką języków obcych. Po raz kolejny mamy przykład na to, iż nauczanie języka angielskiego w oparciu o szkolne książki i ćwiczenia bardzo często nie pokazuje nam o nim całej prawdy. Potwierdza się zatem teza, że podręczniki lubią raczyć nas nienaturalnym językiem, który dla osób z USA czy UK wydaje się być niejednokrotnie śmieszny. Nasz wpis nawiązuje do sytuacji, która miała miejsce w jednym z gimnazjów gdzie dwujęzyczny uczeń od dziecka mieszkający w Wielkiej Brytanii po powrocie do Polski musi mierzyć się z tutejszym angielskim. Ku jego zdziwieniu język, którego od przedszkola dzień w dzień używał przez 11 lat  żyjąc z rodzicami na Wyspach w pewnych sytuacjach przysparza mu problemy. Te pojawiają się na testach kiedy to niektóre odpowiedzi w jego przypadku bywają nieprawidłowe. Stąd już niedaleka droga do niższej oceny. Dlaczego się tak dzieje?

Relacje świadków


W Polsce i zapewne nie tylko u nas, uczymy się tego jakże formalnego i wyidealizowanego języka angielskiego pełnego teorii. Prawda jest jednak taka, że ten naturalny angielski słyszany każdego dnia w codziennych sytuacjach jest nieco inny. Można spotkać wiele osób, które mówią o szoku jaki doznały gdy wyjechały do Londynu i usłyszały prawdziwy angielski. Nauczyciele spotykają swoich uczniów przyjeżdżających z krajów anglojęzycznych, którzy to twierdzą, iż szkolna nauka angielskiego ma niewiele wspólnego z tym jaki ten język jest w rzeczywistości. Dlatego tak ważne jest obcowanie z jak najbardziej naturalnym językiem. Ucząc się angielskiego przez Internet mamy ku temu nieograniczone możliwości i według nas jest to ogromną zaletą, która dyskwalifikuje standardowe podejście do edukacji w zakresie języków obcych.

poniedziałek, 29 września 2014

Jak podręcznik do nauki angielskiego może szkodzić - przykład z życia wzięty



Reakcja na nasz artykuł bywa czasami natychmiastowa


Dzisiaj wczesnym popołudniem opublikowaliśmy artykuł na naszej stronie polishenglish4u.com oferującej naukę angielskiego przez Internet, który podsumowywał nasze dotychczasowe rozważania na temat nauczania języka angielskiego z zastosowaniem podręczników. Kilka godzin później pod wpływem publikacji jeden z naszych lektorów, który również ma okazję uczyć w szkole podstawowej i gimnazjum uraczył nas przykładem z książki do angielskiego, który to potwierdza, krytykowaną przez nas podręcznikową nienaturalność.

Kogo najlepiej słuchać?


Zapewne każdy kto chce mówić biegle w danym języku wie, iż najlepiej uczyć się go od kogoś, kto jest naturalnym użytkownikiem tego języka. Mowa tutaj oczywiście o native speakerach, którzy niewątpliwie mają przewagę nad zwykłymi nauczycielami właśnie dzięki swojej niepodważalnej oryginalności. Nie wolno się oszukiwać twierdząc, iż osoba, która nauczyła się drugiego języka będzie tak czuła mowę i będzie tak naturalna jak ktoś kto od małego dorastał otoczony swym rodzimym językiem. Nie dyskwalifikujemy tutaj nauczycieli języków obcych ponieważ są aspekty w których zdecydowanie górują oni nad lektorami z krajów ojczystych dla danej mowy. Chcemy jednak zwrócić uwagę na to, że osoba która w naszym przykładzie chce dobrze nauczyć się angielskiego musi mieć możliwość jak największego kontaktu z naturalnym językiem. Mowa tutaj o typowym osłuchaniu się, które zazwyczaj jest realizowane za pośrednictwem materiałów audio czy wideo. Bardzo ważne jest to by tego typu pomoce dotyczyły prawdziwego codziennego języka znanego z ulic anglojęzycznych miast wypowiadanego właśnie przez ich rdzennych mieszkańców. Celem jest naśladowanie oryginału, nieprawdaż?

Jak to Małgosia z Krakowa nagrywa materiały do nauki angielskiego!


Tutaj właśnie pojawia się problem w przypadku niektórych podręczników. Pierwszym, choć w zasadzie i tak niewielkim problemem jest to, że dialogi do książek nagrywane są przez aktorów. Wiadomo, iż nie mamy tutaj do czynienia z gwiazdami ekranu i nie wszystko brzmi wystarczająco naturalnie i płynnie tak jak ma to miejsce na co dzień. Zresztą wykreowane sytuacje nigdy nie będą mogły równać się z tymi z życia wziętymi. Tragedią jest jednak przykład omówiony przez naszego lektora gdzie dzieciaki w 4, 5 czy 6 klasie szkoły podstawowej słuchają dialogów nagranych z zaangażowaniem również osób, które niejako dopiero uczą się języka angielskiego. Jednym z wielu przykładów jest konwersacja pomiędzy native a dzieckiem z polski, którego akcent i generalnie rytm języka odbiega dalece od ideałów. Tego typu sytuacje występują również w podręcznikach dla młodzieży czy dorosłych. Następnie uczeń proszony jest o słuchanie i powtarzanie. Jest to zupełnie niezrozumiałe by szlifować swoją wymowę i akcent w oparciu o kogoś kto to wyraźnie kaleczy. Ciężko stwierdzić co osoba projektująca dany podręcznik miała na celu.

To jeszcze nie koniec


To tylko jeden z przykładów, który jednak pokazuje nieodpowiednie podejście do tematu nauki języków obcych. Już niebawem będziemy chcieli zwrócić uwagę na jeszcze inne dziwne pomysły autorów książek czy samych nauczycieli, które w większości przypadków więcej komplikują niż ułatwiają naturalną naukę.   

poniedziałek, 8 września 2014

Błędy w tłumaczeniach z i na angielski - ciąg dalszy następuje :)

Błędy w tłumaczeniu seriali telewizyjnych TVP


Dokładnie dwa dni temu na naszej stronie firmowej pojawił się wpis traktujący o nielogicznym tłumaczeniu z języka angielskiego na polski fragmentu instrukcji. Dzisiaj kontynuujemy ten temat ponieważ tego typu błędy niestety nie dotyczą tylko i wyłącznie prostych instrukcji, które mało kto czyta. Niestety niejednokrotnie pewne wpadki można spotkać chociażby w przypadku seriali telewizyjnych emitowanych w TVP Polonia obdarzonych potocznymi napisami (subtitles) stworzonymi dla rodaków na emigracji, którzy mogą mieć z pokolenia na pokolenie coraz to większe problemy ze zrozumieniem języka swoich przodków. 

Czy gimnazjum to wszędzie gimnazjum?


Osoba intensywnie oglądająca jakikolwiek materiał filmowy z dołączonym do niego tłumaczeniem i znająca dobrze język angielski jest w stanie bez problemu odnaleźć kilka błędów w bezpośrednim tłumaczeniu. Czasami człowiek zastanawia się komu powierzono przygotowanie tekstów gdy na horyzoncie pojawia się poważne uchybienie. Zaznaczamy, iż pomyłek nie jest wiele jednakowoż sam fakt istnienia wydaje się być nieco niepokojący, tym bardziej, że mamy do czynienia z dużą organizacją jaką jest Telewizja Polska.

Ktoś pewnie powie, iż piszą a przykładów nie widać. Prawda jest taka, że raczej ich nie notujemy lecz od czasu do czasu jakieś w głowie zostają. Pewnym dowodem błędu, który może powodować problemy w zrozumieniu przez native speakera może stanowić to zdanie: Mój syn chodzi do gimnazjum. Niestety w tym przypadku osoba tłumacząca postąpiła jak wielu uczniów i za odpowiednik słowa gimnazjum wybrała nie do końca szczęśliwe gymnasium. Dlaczego nieszczęśliwe? Ponieważ w większości osoby biegłe i rdzennie posługujące się językiem angielskim skojarzą to słowo z salą gimnastyczną. To najprostszy tok rozumowania jakim posłuży się Amerykanin, Brytyjczyk czy dobry nauczyciel. Co prawda niektóre słowniki podają definicję słowa gymnasium jako szkoły średniej, charakterystycznej dla niektórych krajów europejskiej gdzie uczniowie przygotowywani są bezpośrednio do rozpoczęcia studiów. Jednakże znając nasze realia doskonale wiemy, iż gimnazja to nie do końca szkoła średnia, która dodatkowo nie jest ostatnim etapem przed studiami wyższymi. 

No dobra tłumacz może się pomylić...


To tylko jeden prosty przykład ale dający wiele do myślenia. Być może będzie potrzeba zasiąść przed telewizorem z kartką w ręku i intensywniej zająć się tym problemem? Zobaczymy. Prawda jest taka, że błędy należy wybaczać. Zdarzają się one każdemu nawet i tłumaczom jednak liczy się waga danego występku. W tej sytuacji każdy może sam ocenić jak poważny był ten w naszym dzisiejszym przykładzie. Jeśli ktoś zna więcej podobnych sytuacji to bardzo zapraszamy do komentowania i podawania swoich doświadczeń w tym zakresie. 

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Szkolnictwo wyższe też niestety zaczyna upadać!

To jest powolna śmierć polskiej edukacji
Powolna śmierć polskiej edukacji?

Studia bez matury - tak na początek!


Dokładnie w zeszłym tygodniu pisaliśmy o ciągle obniżającym się poziomie edukacji w Polsce i obiecaliśmy, iż będziemy kontynuować ten temat. Nie przypuszczaliśmy jednak, że światło dzienne ujrzy sprawa studentów bez matury! Tak, to nieprawdopodobne ale prawdziwe i dzieje się to na naszych oczach. Wielu z was zadaje sobie pewnie pytanie jak to jest możliwe.

Jak to działa?


Przypomnijmy, iż w tym roku co trzeci maturzysta nie zdał egzaminu powodując tym samym wielki problem na uczelniach, które nie dość, że borykają się z niżem demograficznym to tak słabe wyniki jeszcze bardziej zmniejszyły liczbę potencjalnych chętnych na studia. Tymczasem okazuje się, iż szkoły wyższe znalazły super rozwiązanie proponując studentom naukę bez konieczności dostarczenia świadectwa dojrzałości w osobie wolnego słuchacza. Tego typu delikwent uczęszcza sobie ze studentami pierwszego roku na wszystkie zajęcia będąc wpisany na tak zwany rok zerowy. Jednakże w przypadku zdania matury w kolejnym podejściu i zaliczeniu wymaganych egzaminów może dokonać przeskoku na drugi rok studiów. Sprawa ta w zasadzie dotyczy prywatnych uczelni, które szczególnie potrzebują pieniędzy. Nie ma się jednak co oszukiwać ponieważ również i na państwowych z roku na rok jest coraz łatwiej jeśli się ma pieniądze. 

Dawniejsze szkoły z wymaganiami


Wyobraźmy sobie, że jest uczelnia (zapewne niejedna), która jeszcze jakieś 10-8 lat temu stawiała wysokie wymagania swoim studentom. Były jasne i logiczne zasady wymagające rzetelnej pracy każdego z uczących się na niej ludzi. Student miał dwa podejścia do egzaminów i względnie tzw. komis ale tylko w przypadkach szczególnych. Egzamin, który został niezaliczony nie dawał promocji na kolejny rok studiów. Sprawa była prosta - trzeba było się uczyć. Najsłabsi odpadali a zostawali ci najlepsi. Tego typu selekcja była świetnym rozwiązaniem gwarantującym kształcenie na odpowiednim poziomie. Gdy doda się do tego konkurencję jaka istniała na samym etapie rekrutacji jeszcze w tamtym czasie to zrozumiemy, że osoba kończąca tą czy inną uczelnię była dobrym profesjonalistą. A jak wygląda to teraz w tej czy innej szkole?

Studia dzisiaj


Teraźniejszość okazuje się być podporządkowana regułom rynku, które mówią, że liczy się zysk lub niestety przetrwanie. Szkoła zatem musi się zmienić i zaczyna pozwalać na wiele. Nagle student może zdawać egzaminy kilkukrotnie - wystarczy, że zapłaci. Kolejny rok studiów też może zacząć warunkowo, oczywiście za pieniążki. Wykładowcom sugeruje się nieco obniżyć wymagania lub przychylniej patrzeć na studentów, akceptować ściąganie. Organizuje się zajęcia wyrównawcze! Dochodzi do sytuacji, że wykładowca wychodzi z zajęć bo nie jest w stanie ich prowadzić ze względu na brak dyscypliny! Tego typu przykłady można by mnożyć i mnożyć. Jak dorzucimy do tego jeszcze studia bez matury to mamy kolejny obraz tego jak nasza edukacja stacza się w dół. 

Na co należy teraz zwracać uwagę?


Podane tutaj przykłady nie zawierają nazw szkół, ale są prawdziwe i zapewne niejedna osoba, która studiowała kiedyś i wie jak wygląda studiowanie teraz może się z tym zgodzić. Nie mówimy, iż tak stało się ze wszystkimi uczelniami w Polsce lecz podobne opinie słychać z wielu miejsc w  naszym kraju. I teraz zadajmy sobie pytanie czy chcielibyśmy by nasze dzieci lub nawet my sami były uczone powiedzmy języka angielskiego przez nauczyciela, który zaczynał bez matury a potem przepchał się przez studia pierwszego stopnia potem drugiego a może i doktorat w ten sposób zrobił?

Dlatego rekrutując lektorów do nauki angielskiego przez Skype najmniej zwracamy uwagę na to co mają napisane na temat tego jakie to ukończyli szkoły. Liczy się przede wszystkim to co dana osoba sobą reprezentuje pod wieloma względami takimi jak jej rzeczywiste umiejętności, zaangażowanie, doświadczenie, oryginalność i wiele innych. Pamiętajmy, iż te zasady powinny w obecnej sytuacji dotyczyć wszystkich zawodów.

poniedziałek, 28 lipca 2014

Poziom edukacji i nauczania ewidentnie spada cz. 1.

Ileż można się dowiedzieć od ludzi


Do dzisiejszego artykułu skłoniły nas ostatnie rozmowy z osobami, które chciały sprostać wyzwaniom nauczania angielskiego przez Skype podejmując u nas pracę jako lektor oraz późniejsze pogawędki ze znajomymi z niektórych szkół i uczelni w Polsce. Zaznaczamy, iż dzisiejszy artykuł to tylko początek tematu, który niewątpliwie jest trudny dla nas wszystkich mieszkających tutaj w Polsce. 

Czy ktoś ma cel w rządzeniu głupszym społeczeństwem?



Piszemy dzisiaj bolesnej kwestii o której coraz to częściej mówi się jako o ogłupianiu społeczeństwa. To określenie nie wydaje się być zbyt mocne patrząc na statystyki prezentujące liczbę osób niezdających maturę czy wyniki egzaminu gimnazjalnego. Prawda jest taka, iż już od paru ładnych lat w szkołach na poziomie elementarnym jakby wymaga się coraz mniej patrząc na to jak nauczanie w szkołach wyglądało powiedzmy 15 lat temu. Bynajmniej za ten stan rzeczy nie można winić nauczycieli a raczej sam system, który narzuca takie czy inne działania i metody. Odnosi się wrażenie, że w chwili obecnej nie trzeba się specjalnie wysilać bo i tak w szkole jakoś pójdzie. Zobrazujemy to na przykładzie. 

Gimnazjalne testy - czyli pierwsze (nie)poważne egzaminy


Jak wiadomo lub nie :), egzamin gimnazjalny  składa się na dzień dzisiejszy z kilku części w tym z języka obcego na poziomie podstawowym i rozszerzonym. Co jest bardzo zabawne poziom rozszerzony do końca tego roku szkolnego nie był oficjalnie brany pod uwagę przy rekrutacji do szkół średnich. Powodowało to, iż wielu uczniów nie traktowało go poważnie. Jak relacjonują niektórzy nauczyciele zdarzały się przypadki kiedy to egzaminowany wychodził po kilku minutach. Wielu jest takich, którzy kończą egzamin po części sprawdzającej słuchanie ze zrozumieniem a następnie poświęcają raptem od 5-10 minut na pozostałe zadania. Warto nadmienić, iż czas trwania tego testu to 60 minut. Uczeń zapytany o powód opuszczenia sali tak wcześniej odpowiada, że i tak się to nie liczy

Każda szkoła stoi otworem, możesz być nawet małym potworem :)


Akurat w przypadkach opisywanych powyżej ktoś w ministerstwie pozwolił egzaminowanym na tego typu zabawę. Niestety sprawa wygląda poważniej wracając do części obowiązkowych niezależnie z jakiego przedmiotu są one pisane. W naszej obecnej sytuacji demograficznej szkoły są chętne przyjmować każdego ucznia niezależnie od tego jaki jest jego rzeczywisty poziom wiedzy i umiejętności. Rzecz należy nazwać po imieniu: uczeń = pieniądz. I tutaj warto przytoczyć wypowiedzi gimnazjalistów, którzy otwarcie mówią, iż niezależnie od ich wyników to i tak praktycznie wszędzie ich przyjmą. Tylko głupiec się z tym nie zgodzi. Dlaczego brakuje fachowców po szkołach zawodowych? Dlatego, że teraz większość może iść spokojnie do technikum czy liceum, brak jest konkurencji a uczeń to po prostu chodliwy towar. Dawniej do tego typu szkół dostawali się uczniowie prezentujący odpowiedni poziom i inne cele. Wiedzieli, że muszą się uczyć aby móc rozpocząć naukę w wybranej przez siebie szkole a następnie spokojnie dostać się na studia. Teraz nie mamy ani konkurencji ani konkretnych wymagań. 

Tak uczeń to pieniądz i praca!




Duży problem stanowi fakt, iż nie ma żadnej odgórnej granicy punktów uzyskanych chociażby z egzaminu gimnazjalnego pozwalającej dostawać się do danych typów szkół. Na dzień dzisiejszy można napisać miernie ale jeśli liceum ma wolne miejsca to i tak człowiek może się do niego dostać. Dyrektor przyjmie każdego bo raz jeszcze powtarzamy, że dziecko to pieniądze, dziecko to praca. I tak od pewnego czasu działa ten nasz system. Niestety zjeżdżamy w dół. Skoro od najmłodszych lat wymagania są takie a nie inne to później przekłada się to na dorosłe życie. Tak, zdarzają się wyjątki ale jak to jest, iż niegdyś w klasach była tylko garstka uczniów kolokwialnie zwanych słabymi a teraz mamy sytuację odwrotną? 

Już widać pierwsze efekty


Dobrze to nie wygląda i nie mówimy tutaj tylko i wyłącznie o językach obcych gdyż akurat w ich przypadku przynajmniej naszym zdaniem sprawa wygląda nieco lepiej ale chyba tylko dzięki temu, że rodzice płacą za dodatkowe zajęcia z angielskiego czy niemieckiego. Wychodzi na to, że jak się zapłaci to później jakoś tak człowiek bardziej się uczy i przykłada. Angielskiemu pomagają też gry, społeczności online oraz jego wszechobecność. Pamiętajmy, że to jednak za mało. Tak na zakończenie aby dać do myślenia, prowadząc kursy przygotowujące do rozmowy kwalifikacyjnej i współpracując z pracodawcami nie raz doświadczamy gdy firma z pośród 500 chętnych ma problem ze znalezieniem odpowiedniej osoby na dane stanowisko wśród ludzi młodych. Czy to o czymś nie świadczy? Już niebawem napiszemy o tym co teraz dzieje się na szczeblach uniwersytetów.

czwartek, 17 lipca 2014

Inni o nas piszą :)


Media o polishenglish4u.com


Zupełnie przez przypadek sprawdzając co o nas słychać w sieci mieliśmy okazję znaleźć dosyć stary już artykuł bo datowany na 2010 rok, który w pewnym sensie jest poświęcony nam. Wpis dotyczący korepetycji z angielskiego przez Skype można znaleźć na portalu Gadżetomania.pl. Jest nam niezmiernie miło, że ktoś dostrzegł naszą obecność na rynku i wyróżnił rodzajem rozbudowanej platformy do nauki języka angielskiego przez Internet przy pomocy Skype.

Nieco historii angielskiego przez Skype


Prawda jest taka, że 4 lata temu świat nauczania języka angielskiego przez Skype wyglądał zupełnie inaczej niż teraz :). Ciężko spamiętać ale w tamtym czasie na polskim rynku w tej materii było bardzo ubogo. Dzisiaj firm czy osób prywatnych oferujących angielski przez ten jakże znany komunikator głosowy jest do zatrzęsienia. My jako w zasadzie jedyni możemy pochwalić się najdłuższym stażem a zatem i największym doświadczeniem, które bardzo często okazuje się przydatne i niesie za sobą korzyści w odniesieniu do klientów którzy ostatecznie wybierają właśnie naszą ofertę. Pewne jest to, że gdy zaczynaliśmy cały projekt lata temu na ogół każdy dookoła był sceptyczny. Pisaliśmy o tym już w tym artykule. Teraźniejszość pokazuje zupełnie co innego. Według nas szeroko pojęta nauka przez Internet z roku na rok będzie się coraz bardziej rozwijać ponieważ jest niezwykle wygodna i nie zabiera dużo cennego czasu w porównaniu do tradycyjnych rozwiązań.

Życzenia na przyszłość


My ze swojej strony mamy nadzieję rozwijać się i dawać naszym klientom tylko to co najlepsze. Liczymy zatem na odpowiednie warunki i natchnienie z wszelakich możliwych źródeł a być może jeszcze nie raz o nas napiszą... :)

środa, 16 lipca 2014

Zmiany na polishenglish4u.com w toku - opis dotychczasowych usprawnień

Jak osoby odwiedzające naszą stronę w ostatnich dniach mogły zauważyć zmiany zapowiadane przez nas są coraz bardziej widoczne. Z dnia na dzień dodajemy nowe rozwiązania oraz zmieniamy styl serwisu. Na chwilę obecną udało się wprowadzić główne zmiany graficzne i przebudować strukturę strony. Powinno to w znacznym stopniu zapewnić odpowiednią przejrzystość dostępnych treści. 

W sposób znaczący zmieniliśmy nawigację oraz wprowadziliśmy bardziej intuicyjne rozwiązania w zakresie chęci skorzystania z zajęć próbnych angielskiego przez Skype i doboru lektora. Teraz już nikt nie ma prawa pobłądzić ponieważ algorytmy zastosowane na stronie prowadzą nas do celu bez względu na to gdzie się znajdujemy. Dodatkowo rozbudowaliśmy FAQ czyli odpowiedzi na najczęściej zdawane pytania. Na wstępie wyodrębniliśmy pytania dotyczące samej nauki angielskiego przez Internet i planujemy podobne kroki poczynić w przypadku tłumaczeń czy korekty, gdzie znajduje się lista pytań oczekujących na opracowanie. 

Wracając jeszcze na moment do układu graficznego to w górnym menu oprócz części nawigacji  znalazło się miejsce dla danych kontaktowych oraz odnośników do portali społecznościowych, które powtórzone zostały również w stopce. Sama stopka przeszła niesamowitą metamorfozę i rozrosła się do niebywałych rozmiarów ze względu na funkcje jakie teraz pełni. Na chwilę obecną jest ona miejscem dla wykazu najnowszych wpisów, guzików społecznościowych oraz archiwum. Dodatkowe usprawnienie przy niektórych stronach i postach to pływająca ramka social media. Nie można też zapomnieć o nowej profesjonalnej stronie kontaktowej, która pozwala korzystać z niezawodnego formularza widocznego również dodatkowo na innych wymagających go podstronach serwisu.

Zmian do tej pory było bardzo wiele i zapewne to nie koniec. To co widzicie teraz to jeszcze wersja beta przynajmniej pod względem graficznym. Nie da się ukryć, iż wszystko jest dosyć pracochłonne ale czego się nie robi dla Was :).

Na koniec wspomnienie graficzne starej wersji serwisu. 



środa, 9 lipca 2014

Polishenglish4u.com po raz kolejny zmienia się dla was...

Od czasu założenia polishenglish4u.com przeszliśmy już wiele zmian, które miały na celu ułatwić obsługę strony naszym klientom. Przez te 8 lat jednak najwięcej zmieniło się w naszej ofercie dotyczącej nauki angielskiego przez Skype. Również i tym razem nadchodzą kolejne zmiany, które chyba trzeba będzie uznać za największe. 


W najbliższych dniach możecie się spodziewać zmiany wyglądu naszej strony głównej na bardziej nowoczesną i przyjazną użytkownikowi. Wprowadzimy też przejrzystą strukturę witryny aby łatwiej trafić na to co bezpośrednio interesuje odwiedzających. Zapewne największą nowością okażą się dodane funkcjonalności ukierunkowane na bezpośrednią naukę angielskiego przez Internet za pośrednictwem naszego serwisu oraz  ciekawe rozwiązania takie jak możliwość licytacji kursów. Idea banalnie prosta - uczysz się za tyle za ile wylicytujesz :). To tylko niektóre z pomysłów. Z biegiem czasu a pewno będziecie je wyraźniej dostrzegać. Jedno jest pewne, otóż zmieniamy się z serwisu tylko nastawionego na sprzedaż ofert na serwis bardziej interaktywny pozwalający na naukę angielskiego przez Internet w sposób bardziej zindywidualizowany z zachowaniem naszych standardów. 

Prosimy zatem o cierpliwość ponieważ to wszystko będzie wymagało czasu. Nasi stali klienci mogą przy tym liczyć na dodatkowe profity co na pewno jest świetną wiadomością. Nowi odkryją nas w zupełnie innej formie a stanie się to w przeciągu tych wakacji. 

piątek, 4 lipca 2014

Tani Angielski przez Skype na wakacje już dostępny!


Tani angielski na wakacje 2014 już dostępny!


Już od dwóch dni rewelacyjna oferta wakacyjna na tani angielski przez Skype jest dostępna za pośrednictwem polishenglish4u.com dla wszystkich niezależnie od poziomu zaawansowania. Pamiętajcie, że u nas zawsze możecie liczyć na proste i jasne zasady bez żadnych ukrytych kosztów czy haczyków. Pierwsze telefony już się rozdzwoniły zatem powoli po lekcjach próbnych zajęcia będą wykupywane tak jak to miało miejsce np. rok temu. Jeżeli chcecie z tej promocji skorzystać jeszcze w tym roku to warto już dzisiaj zarezerwować sobie termin lekcji próbnej, która nic was nie kosztuje i jest zupełnie niezobowiązująca. 

Dodatkowe bonusy dla czytelników bloga

Mamy jednak dla was coś ekstra. Mianowicie każdy klient, który trafi na naszą ofertę właśnie poprzez tego bloga może liczyć na dodatkowy rabat cenowy. Więc uwaga! Normalnie możecie liczyć na 12% ale czytacie ten artykuł co daje wam jeszcze większy bonus! Wystarczy podczas zgłoszenia poprzez polishenglish4u@gmail.com napisać, iż o ofercie dowiedzieliście się właśnie z naszego bloga. O tym jaki rabat otrzymacie ostatecznie dowiecie się po odbyciu zajęć próbnych, lecz jedno jest pewne - będzie to powyżej 12%. 


Czytaj o angielskim przez Skype i ucz się za darmo!

Co więcej już niebawem ruszymy z kolejną gratką dla żądnych języka angielskiego i będziemy mieli do rozdania darmowe minuty zajęć. Warunkiem jest bycie na bieżąco z naszym blogiem zatem zapraszamy do subskrypcji naszej strony.

środa, 2 lipca 2014

Powrót do przeszłości - czyli jak nie dać się oszukać po raz kolejny

Ale to już było...

Jakiś czas temu pisaliśmy na łamach tego bloga o nieuczciwych technikach promowania firm w internecie, które niejednokrotnie mogą być bardzo mylące dla przysłowiowego Kowalskiego. Nie dotyczy to tylko i wyłącznie ofert nauki angielskiego przez Internet lecz w zasadzie wszystkich biznesów promujących się w sieci. Dzisiaj wracamy do tematu aby ponownie przestrzec was wszystkich przed takimi sytuacjami. 

Promuj się na potęgę i kłam ile wlezie


Parę dni temu jako firma dostaliśmy ofertę reklamy naszej strony w internecie na bardzo atrakcyjnych warunkach, która to polegała na utworzeniu profili powiązanych z naszą działalnością w wielu miejscach takich jak fora czy serwisy z opiniami. Dodatkowo wszystkie te profile miały zostać uzupełnione treścią oraz następnie komentarzami naszych szczęśliwych klientów zadowolonych niezwykle z oferowanych przez nas usług. W ten oto sposób można było uzyskać maksymalnie nawet około 6000 tysięcy pozytywnych wypowiedzi na temat prowadzonej działalności. 

Czy tak sprawdzacie rzetelność ofert?

Jak widać łatwo jest dać się nabić w butelkę, nieprawdaż? Czy nie sprawdzamy opinii na temat firm w ten sposób wpisując hasło np. polishenglish4u.com opinie lub czytając fora wyszukując: nazwa firmy/usługi forum? Okazuje się zatem, iż wiele z tych komentarzy może być po prostu czymś na rodzaj sztucznie stworzonego obrazu na zamówienie, szczególnie gdy tych opinii i komentarzy jest podejrzanie za dużo. Sami wiemy jak ciężko jest uzyskać komentarz od klienta, który nawet bardzo zadowolony z usługi jakoś nie jest chętny lub nie ma czasu na ocenę. Niejednokrotnie wysyłamy kilkukrotne prośby o wyrażenie opinii na temat usług, które oferujemy i pomimo usatysfakcjonowania i korzystania z naszej oferty po raz kolejny nie każda osoba znajduje chwilę aby cokolwiek od siebie napisać. No cóż tak jesteśmy teraz zabiegani, że ciężko znaleźć czas na takie banały. Czyż nie jest właśnie tak? Nawet allegro maksymalnie uprościło komentowanie dodając już gotowy tekst :) zamiast Wystaw komentarz.... wprowadzając Transakcja przebiegła pomyślnie. Polecam.

Wiara czyni cuda...

To teraz w jaki sposób można uwierzyć, że taka czy inna firma ma nagle ogrom opinii w internecie w wielu miejscach gdzie w zasadzie 100% z nich jest całkowicie pozytywna? 

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Najtańszy angielski przez Skype na wakacje 2014 już niebawem


Nieuchronnie zbliża się okres wakacyjny a zatem czas pełnej swobody dla młodszych uczniów. W przypadku pozostałych osób niejednokrotnie najcieplejsze miesiące roku poświęcane są oprócz wypoczynkowi na doskonalenie chociażby języków obcych. Jak co roku również i tym razem zamierzamy zaproponować wam atrakcyjne rozwiązania cenowe na naukę języka angielskiego przez Skype z naszymi lektorami. W zeszłym roku proponując promocję najtańszego języka angielskiego przez Internet 2013 byliśmy w stanie pomóc wielu zainteresowanym uczniom, których część do dzisiaj współpracuje z nami na równie atrakcyjnych warunkach. 

Najprawdopodobniej z promocją wystartujemy końcem czerwca tak aby rozpocząć regularne zajęcia już na początku lipca. Oczywiście oferta będzie dotyczyć tylko i wyłącznie zajęć indywidualnych. Postaramy się przygotować jak najlepszą ofertę cenową dla zajęć z polskimi lektorami języka angielskiego, native speakerami oraz nauczycielami przebywającymi na Wyspach.  Już dzisiaj zachęcamy do śledzenia nas na portalach społecznościowych w celu zagwarantowania sobie wolnych miejsc. W zeszłym roku wszystkie kursy angielskiego przez Skype w ramach wakacyjnej promocji zostały wyprzedane w pierwszych 5 dniach. Nie ma się co temu dziwić ponieważ naukę można było rozpoczynać już od 22 zł za godzinę lekcyjną zajęć! Jeżeli mowa o tym roku to na razie ciężko powiedzieć co będziemy mogli zaproponować pod względem cenowym ponieważ w porównaniu z zeszłym latem ewidentnie wzrosły koszty pracy. Niemniej jednak z całą pewnością jesteśmy już teraz w stanie powiedzieć, iż cena znacząco będzie różnić się od tych w przypadku regularnych kursów.

Pamiętajcie, że nasze wakacyjne kursy nie są w żaden sposób okrojone! Proponujemy wam indywidualną naukę angielskiego przez Skype ze świetnymi lektorami na wszystkich poziomach zaawansowania. Każdy klient ma gwarancję indywidualnego i nieszablonowego podejścia w przeciwieństwie do nauki w oparciu o podręcznik z lektorem wyćwiczonym niemalże jak robot. Jednym słowem zero haczyków :).

wtorek, 3 czerwca 2014

Nauka angielskiego i innych języków obcych okaże się niepotrzebna?

Skype Translator w akcji...


Od paru dni mamy świadomość tego, iż Microsoft planuje wydanie Skype Translator, który to będzie tłumaczył na żywo rozmowę pomiędzy osobami posługującymi się różnymi językami. Pisaliśmy o tym niedawno i obiecaliśmy kontynuować temat ponieważ wydaje się on być niezwykle interesujący zarówno dla tych, którzy uczą się języków obcych jak i tych, którzy je nauczają. 

Czy tłumaczenie komputerowe jest zagrożeniem dla nauki języków obcych?


Czy nowa wersja komunikatora to zagrożenie dla nauki języka angielskiego przez Skype? Czy też zagrożenie dla nauki wszystkich języków przez Internet w ogóle? Wnioskując najprościej jak się da tak można sądzić bo skoro ktoś dostarczy narzędzie, które będzie praktycznie jednocześnie przekładać nasz język na język naszego rozmówcy to po co się uczyć angielskiego, niemieckiego, hiszpańskiego, rosyjskiego.... Niewątpliwie lista tych popularnych języków jest długa. Tak może pomyśleć każdy leniwy i naiwny człowiek. 

Lenistwo największym rzeczywistym zagrożeniem dla człowieka


Dlaczego naiwny? Gdy myślimy o konwersacjach przez Internet w celach biznesowych to może od czasu do czasu skorzystanie z magicznego Skype Translatora może okazać się w sam raz. Natomiast co począć gdy chcemy wybrać się do innego kraju i w całkowicie normalny sposób porozmawiać z ludźmi na ulicy nawet i o pogodzie? Gdy okaże się, że mamy okazję dostać dobrze płatną pracę w Anglii gdzie wymagana jest dobra znajomość języka angielskiego konieczna w kontaktach z klientami to czy zabierzemy ze sobą laptopa i poprosimy naszych interesantów o zalogowanie się na ich konto Skype w celu skorzystania z tłumaczenia na żywo? Oczywiście takich przykładów z życia codziennego można by wymieniać zapewne w nieskończoność. Potwierdzają one jednak to, iż komputeryzacja nie zawsze sprawdzi się idealnie. Relacje międzyludzkie jakie by one nie były zawsze są specyficzne. To nie tylko sam przekaz słowny ale i gra emocji.

Wszystko jednak jest dla ludzi...


Skype Tłumacz to dobre i interesujące rozwiązanie lecz nie dajmy się zwariować. Niesie za sobą wiele dobrego ale chyba tak jak wszystko w umiarkowanych rozsądnych ilościach. Nie możemy zrezygnować z nauki języków obcych za przyczyną takiego czy innego narzędzia. Pamiętajmy, iż ucząc się danego języka nie tylko poznajemy go samego w sobie ale i kulturę, historię i charakterystykę danej grupy. Satysfakcja z umiejętności posługiwania się danym językiem też nie jest bez znaczenia.

piątek, 30 maja 2014

Skype będzie tłumaczył za Ciebie?

Projekt Skype powstał w 2003 roku i od tamtego czasu każdego dnia coraz bardziej się rozwijał i rozwija nadal. Przyśpieszenie niewątpliwie nastąpiło po przejęciu tego komunikatora przez Microsoft w 2011 roku. Osoby, które stworzyły ten program wzbogaciły się o niezłe pieniądze liczone w miliardach dolarów. Dla nas Skype stał się sposobem do zaoferowania  możliwości nauki angielskiego przez Internet. Na początku było wielu sceptyków i w zasadzie jedynie nasza zorganizowana oferta jeszcze w tedy dostępna pod adresem www.polish_english.republika.pl. O histori powstawania idei angielskiego przez Skype pisaliśmy w zeszłym roku. Jednak nie o tym dzisiaj. Dokładnie 2 dni temu Microsoft zaskoczył wszystkich użytkowników komunikatora swym nowym pomysłem.

Skype będzie tłumaczył w czasie rzeczywistym

Na konferencji w Kalifornii zorganizowanej przez władze firmy zaprezentowano jak Skype tłumaczył na żywo rozmowę pomiędzy dwoma osobami, gdzie jedna z nich mówiła po angielsku a druga po niemiecku. Konwersacja przez Skype trwała aż 5 minut a program z tłumaczeniem radził sobie wyśmienicie. Oczywiście słowa wypowiadane przez komputer były typowym głosem znanym z np. Google Transator. To jak to wyglądało możecie zobaczyć na materiale zamieszczonym poniżej.


Microsoft zapowiada, że Skype Translator będzie docelowo tłumaczył 40 języków. Jeżeli mowa o dostępności tego rozwiązania to ma się ono początkowo pojawić pod koniec tego roku w formie specjalnego narzędzia na Windows 8. Potem po latach prób i testów ze strony użytkowników Win8 w 2016 roku planuje się wydanie oficjalnego komercyjnego produktu. 

Planujemy nieco bardziej zagłębić się w ten temat zatem zapraszamy do subskrypcji naszego bloga wszystkich zainteresowanych.

wtorek, 27 maja 2014

Lekcje angielskiego przez Skype - kilka słów od naszej Pani lektor przebywającej na Wyspach

Od wczoraj oferujemy bardzo ciekawe zajęcia przez Skype z lektorami języka angielskiego mieszkającymi na Wyspach. Poprosiliśmy jedną z naszych Pań nauczycielek o przesłanie krótkiego info na temat swojej sylwetki. Pani Magdalena pracuje z nami od roku i przez ten okres czasu zyskała sobie ogromne uznanie wśród klientów. Wyraz temu dają komentarze jakie otrzymujemy od uczniów uczących się angielskiego przez Skype właśnie z Panią Magdaleną, która prowadzi zajęcia mieszkając w Anglii.  

Nauczanie języka angielskiego było moim marzeniem z dzieciństwa. Jestem dowodem na to, że marzenia się spełniają, wystarczy tylko chcieć. To jak z uczeniem się języka. Każdy może się nim posługiwać. Zawsze staram się zarazić pasją do języka angielskiego moich uczniów. Obecnie mieszkam w Anglii i staram się poznać lepiej tutejszą kulturę. Już w pierwszym tygodniu pobytu zauważyłam, jak dobry stosunek do osób znających język mają Anglicy.Wiele aspektów języka różni się od tego, czego uczą w szkołach i dlatego chciałabym przyswoić jak najwięcej informacji, aby móc później przekazać uczniom jak najbardziej 'autentyczny język.

Pani Magdalena potwierdza, że ten szkolny język o którym wielokrotnie pisaliśmy na stronach naszego bloga bardzo często różni się od angielskiego słyszanego na ulicach takich miast jak chociażby Londyn. Jeżeli zatem mają Państwo ochotę na polepszenie komunikacji w języku angielskim szczególnie przed wyjazdem na Wyspy to zapraszamy do kontaktu i poznania naszych eksportowych lektorów znacznie bliżej.

czwartek, 20 lutego 2014

Rewolucja w podręcznikach w szkole a nauka angielskiego

Od paru tygodni Polska żyje planowanymi zmianami w szkołach, które to zakładają wprowadzenie jednego podręcznika dla dzieci w klasie pierwszej. Nie ma tutaj na razie oczywiście mowy o jednej wybranej przez ministerstwo książce do nauki angielskiego. Jak wiecie my jesteśmy generalnie przeciwni nauce angielskiego w oparciu o podręcznik ponieważ nie przynosi ona oczekiwanych rezultatów. Wspominaliśmy również nieco więcej o wadach książek podczas nauki angielskiego podając konkretne przykłady wraz z objaśnieniami. Takie są doświadczenia nasze i ogromnej większości uczących się z nami klientów choć czasem na początku ciężko jest ich przekonać do złamania starych reguł typu: nauczyciel, tablica, podręcznik, gramatyka, teoria. Wracając jednak do tematu to uważamy, że o ile w nauce języka ojczystego podręcznik w szkole jest rzeczą obowiązkową to w przypadku języków obcych książki czy broń boże ćwiczenia są zbędne. 

Nauczanie angielskiego w szkołach musi oderwać się od założonych lata temu standardów i pójść w stronę nowoczesności i innowacyjności. Nauczyciele pozbawieni pomocy w postaci podręczników staną się bardziej kreatywni i będą w stanie lepiej dostosować się do nauczanej grupy uczniów. Ich zadaniem jest jak najbardziej zindywidualizować proces w takim zakresie jakim tylko jest możliwe. Ideałem byłaby sytuacja gdzie dzieciaki uczyłyby się języka obcego w grupach maksymalnie czteroosobowych. Nic jednak nie zastąpi nauki indywidualnej ponieważ jak wynika z naszych doświadczeń to ona jest najbardziej efektywnym rozwiązaniem. Oczywistą rzeczą jest fakt, iż takie rozwiązanie raczej nigdy nie pojawi się w szkołach. Czy ktoś wyobraża sobie angielski face to face dla każdego ucznia w szkole? Chyba nikt :). Chcemy jednak pokazać, że dążyć mamy do tego aby zajęcia języka obcego były jak najbardziej powiązane z zainteresowaniami danej grupy uczniów co przyczyni się zdecydowanie do osiągania lepszych rezultatów. Nie może być tak, iż osoby uczące się w naszych szkołach języka angielskiego od pierwszej klasy kończąc gimnazjum są naszpikowane słówkami wykutymi na pamięć, zasadami gramatyki i teoriami a nie są w stanie swobodnie porozmawiać stanowią znakomitą większość. Mówimy tutaj o 9 latach nauki!

Zamiast inwestować w książki warto pomyśleć o pójściu w stronę tego na czym dzieci teraz najbardziej się znają i co niewątpliwie bardzo je intryguje. Mowa tutaj oczywiście o nowych technologiach zaczynając od komputerów po tablety a na okularach 3D kończąc. O dziwo wczoraj oglądając wiadomości można było usłyszeć również i takie opinie. Naszym zdaniem warto wszelkie za i przeciw wszelkich możliwych rozwiązań dokładnie przedyskutować ze wszystkimi zainteresowanymi tym tematem tymczasem mamy do czynienia z sytuacją kiedy to rządzący jak zwykle najlepiej wiedzą co i jak zrobić a to może w naszym przypadku jak zwykle prowadzić do kolejnej chorej sytuacji. 

wtorek, 18 lutego 2014

Chcesz mówić po angielsku i uczyć się gramatyki? - NIE U NAS!

Dobry nauczyciel nie mówi za dużo o gramatyce!


Zatrudniając naszych lektorów do nauki języka angielskiego przez Skype stawiamy im jeden zasadniczy warunek. Nie chcemy aby nasi klienci a wasi uczniowie uczyli się regułek gramatycznych i teorii języka. Od nauczycieli prowadzących zajęcia przez Skype wymagamy nauczania w sposób jak najbardziej naturalny z naciskiem na komunikację i żywy język szczególnie w przypadku osób, którym przede wszystkim zależy na opanowaniu angielskiego mówionego. Zresztą komunikacja werbalna to podstawowa funkcja każdego języka i ona powinna stanowić priorytet.

Angielski przez Skype to komunikacja


Niestety zdarza się dosyć często, iż ucząc się angielskiego zaczynamy niejako z przyzwyczajenia, bądź ogólnie utartych standardów startować z teorią i rozprawami nad gramatyką. Naprawdę nie tędy droga. Potencjalny klient zgłaszający się do nas przeważnie ma problem właśnie z tym tak podstawowym aspektem języka jakim jest mówienie. Jakież niektórzy okazują zdziwienie kiedy to mówimy im, że jeśli chcą mówić to muszą przestać myśleć o gramatyce i zasadach funkcjonowania angielskiego w porównaniu z językiem polskim. Ucząc się przez Skype chcemy jak najwięcej czasu poświęcać naturalnemu językowi, który używany jest przez miliony ludzi każdego dnia. Jak najbardziej jest możliwe rozpoczęcie kursu skacząc od razu na głęboką wodę zaczynając od prostych konwersacji będąc na podstawowym poziomie lub mając blokadę językową. 

Angielski w miesiąc lub dwa


Dowodem na to są uczniowie, którzy zaczynając pracę z naszymi lektorami od zera w krótkim czasie bo nawet po około 3-4 miesiącach są w stanie komunikować się swobodnie w języku angielskim w oparciu o to co udało się im zrealizować w ramach dotychczasowych zajęć. I nie mówimy tutaj o 2-3 zdaniach wyuczonych na pamięć ale o realnej konwersacji na dany temat. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja z osobami, które posiadają już duży zasób słownictwa i głowę naszpikowaną teorią a ogarnia je tylko strach przed mówieniem - taki rodzaj blokady. W ich przypadku intensywny miesiąc lub dwa zajęć potrafi wydobyć z nich ukryte możliwości i nagle okazuje się, iż nagle są w stanie płynnie mówić nie myśląc o tej całej gramatyce.

Recepta na sukces


Wielu zapewne w to nie wierzy :). Nas to wcale nie dziwi ponieważ większość z naszych uczniów sama sobie nie wierzyła kiedy nagle zaczynała po prostu mówić po angielsku! Jak to jest możliwe? 80% sukcesu stanowi motywacja naszych klientów oraz lektorów. Na pozostałe 20% składa się cała reszta, która wbrew pozorom jest niezwykle istotna. Stanowi ją brak nadmiernej gramatyki i teoretyzowania, zaangażowanie nauczyciela, odpowiednia metoda, czas i cierpliwość oraz pewnie jeszcze kilka mniej lub bardziej istotnych czynników. Wiemy jedno, że ucząc się angielskiego przez Skype z naszymi najlepszymi lektorami jesteśmy w stanie zagwarantować sukces jeśli nasz klient będzie podążał za naszymi wskazówkami. Należy pamiętać o tym, iż nasi najlepsi nauczyciele to pionierzy w dziedzinie nauczania angielskiego przez Skype w Polsce i na świecie

środa, 8 stycznia 2014

Nie ucz się angielskiego z podręczników i ćwiczeń jak chcesz mówić szybciej niż inni!

Wracamy do tematu nauczania i uczenia się angielskiego z podręczników. Od razu chcemy zaznaczyć, iż to co napiszemy poniżej nie oznacza, że książki do nauki języków obcych to samo zło. Są pewne rzeczy, które warto w nich wykorzystać ale podręcznikowe podejście nie może być główną drogą jaką należy się kierować. Dzisiaj chcemy was poinformować dlaczego nie zawsze warto wierzyć w podręczniki i ćwiczenia do nauki języka angielskiego szczególnie gdy chcemy zacząć mówić po angielsku tak szybko jak to tylko możliwe.

Masa reguł gramatycznych do przetrawienia i zapamiętania


Podręczniki do angielskiego są pełne teorii związanej z zagadnieniami gramatycznymi, które potrafią przytłoczyć człowieka na samym początku jego przygody z tym jakże użytecznym językiem. W rzeczywistości gramatykę najlepiej jest poznawać przy okazji drobnymi partiami w oparciu o własne potrzebny a nie tempo narzucone przez osoby, które napisały dany kurs. Pracując z uczniami w oparciu o materiały przygotowywane specjalnie dla nich i odkładanie teoretyzowanej gramatyki na dalszy plan zauważamy, iż przyswajanie języka przychodzi im znacznie łatwiej niż w sposób uznawany za tradycyjny.

Książki są nudne dla znakomitej większości uczniów


To gorzka prawda dla autorów ale nikt nie jest w stanie przewidzieć czym kto się interesuje i com może być w danej chwili ciekawe. Dodatkowo ćwiczenia czy typowe podręczniki zawierają specjalnie modyfikowane teksty często zbudowane jako zadania do rozwiązania a nie do po prostu przeczytania załóżmy interesującego artykułu. Dlaczego mamy czytać coś czego nie lubimy, co leży zupełnie poza naszymi zainteresowaniami skoro w Internecie możemy znaleźć ogrom informacji, które będą spełniać nasze oczekiwania? Co więcej sieć daje nam możliwość dostępu do materiałów różnego typu co znacznie ułatwia poznawanie języka.

Lubisz mówić językiem, którego nikt nie używa?


Sztuczne dialogi i nieautentyczne słownictwo to również domena podręczników do nauki języków obcych. Na szczęście nieco się to zmienia ale często jest tak, że wydania są tak przestarzałe, iż nie są w stanie reagować na zmiany w języku angielskim, który jest niezwykle żywy i co roku bogaci się o nowe zwroty. Zdarza się, iż native speakerzy nie rozumieją pewnych wyrażeń podawanych im przez uczniów, którzy pilnie uczyli się z podręczników.

Ćwiczenia, zadania, testy...


No tak, jak podręcznik to musi być w nim pewna liczba różnego rodzaju zadań do rozwiązania. Generalnie rzecz biorąc to 80% takiej publikacji stanowią właśnie różnego rodzaju testy. Ktoś sobie kiedyś wymyślił, że jak mamy kogoś, kto się uczy to trzeba go ciągle sprawdzać! Nie inaczej jest z językiem. Otwórzmy jakiś podręcznik i zdamy sobie sprawę z tego jak wiele jest tam form sprawdzania wiedzy. Czyż my nie chcemy po prostu spokojnie się uczyć? Gwarantujemy, iż jesteśmy w stanie opanować każdy język obcy bez ciągłego sprawdzania wiedzy w ich zakresie! Kolejna sprawa to starta czasu, który można tak naprawdę przeznaczyć na mówienie.

Brak naturalności 


Książkowe kursy do angielskiego są przeważnie wyposażone w podręcznik, ćwiczenia plus materiały audio. No właśnie. Na ile są one realne? Niestety 99% z nich to nagrania tworzone właśnie na potrzeby tego typu kursów co powoduje, iż są one bardzo nienaturalne. Tak, niestety mamy do czynienia z nienaturalnym językiem angielskim. To właśnie stąd ludzie uczący się angielskiego w oparciu o podręczniki mają problem ze zrozumieniem ludzi po wyjeździe do UK czy USA. Porównajmy sobie sami jak brzmi język książkowy a jak ten codzienny jaki słyszymy z ust prawdziwych anglików czy amerykanów.

Więc jak uczyć się angielskiego?


Zapewne znalazłoby się i więcej tego typu wad. Warto jednak w sposób szczególny pomyśleć nad wnioskami, które się nasuwają. Mowa oczywiście o nauce języka angielskiego w oparciu o nasze zainteresowania w odpowiednim dla nas tempie z wykorzystaniem materiałów, które będą jak najbardziej odzwierciedlały język rodowitych mieszkańców krajów anglojęzycznych. Jeśli mowa o gramatyce to warto mieć lektora, który będzie potrafił nas jej nauczyć niejako przy okazji bez nadmiernego teoretyzowania i ćwiczeń, szczególnie tych bezsensownych. Najlepsze w tym wszystkim jest to, iż takie podejście działa świetnie patrząc na postępy uczniów, którzy zaufali aby iść tą drogą.   

sobota, 4 stycznia 2014

Jak może podrożeć nauka angielskiego w 2014 roku - przykład

Widmo wzrostu cen za naukę angielskiego


Parę dni temu pisaliśmy o możliwych wzrostach cen za naukę angielskiego, które mogą być spowodowane oskładkowaniem sławetnych umów śmieciowych. My w poprzednim artykule wyjaśniliśmy, iż sprawa dotyczy głównie kontraktów o dzieło, które zdecydowanie były i jeszcze nadal są najtańszą formą zatrudnienia. Dzisiaj chcielibyśmy nieco bardziej zobrazować sytuację jaka może wyniknąć dla wszystkich zainteresowanych nauką szczególnie tradycyjną nauką języka angielskiego, czyli zajęciami w szkołach językowych, angielskim u klienta indywidualnie, ofertą dla przedszkoli itp. Pewny wzrost cen może też dotyczyć nauki angielskiego przez Skype ale tutaj sytuację nieco ratują różne czynniki o których niebawem damy znać.  

Nauka bez ZUS


Na początek rozważmy stan obecny i weźmy za przykład lektora, który na podstawie umowy o dzieło zarabia 30 zł za lekcję na rękę i pracuje ucząc dzieci tradycyjnie w grupach 8 osobowych (przykład zupełnie hipotetyczny). Dla pracodawcy jest to koszt dokładnie 35 zł uwzględniając naliczany podatek, który musi zostać odprowadzony (30 zł wynagrodzenie + 5 zł podatku). Co może się zatem stać przy nałożeniu składek na tego typu umowę?

Nauka angielskiego z ZUS-em

Teraz szkoła chce nadal płacić swojemu lektorowi 30 zł na rękę ale jednocześnie odprowadza wszystkie składki na ZUS. Zatem aby to uczynić musi zwiększyć swoje koszty do poziomu aż 48,22 zł. Ta kwota to koszt jaki pracodawca musi ponieść aby zapłacić 30 zł do ręki swojemu nauczycielowi za jednostkę lekcyjną. Jak widzimy różnica jest ogromna a pamiętajmy, iż 48,22 zł to nie jest ostateczna cena dla klienta lecz tylko sam wydatek szkoły, która musi jeszcze naliczyć swoją marżę aby cokolwiek zarobić. 

Czy są jakieś rozwiązania?


Porównajmy zatem. W pierwszym przykładzie mieliśmy 35 zł a w drugim aż 48,22 zł co daje różnicę 13,22 zł! Jak widać jest to ogromna zmiana w cenie. Jeżeli umowy tego typu zostaną w pełni obciążone składkami ktoś te różnicę cenową będzie musiał pokryć. Jakie są opcje? Pierwsza z nich to obniżenie wynagrodzenia dla lektora o prawie 10 zł co wydaje się być kpiną. Druga to przerzucenie kosztów na klientów, którzy w pewnym sensie pokryją różnicę. Zachodzi tu jednak pytanie czy to nie spowoduje ich ucieczki w szarą strefę na prywatne korepetycje za 20-25 zł za lekcje ze studentami? Istnieje wielce wysokie prawdopodobieństwo właśnie takiej sytuacji. Trzecim rozwiązaniem byłoby przejęcie kosztów przez pracodawcę ale szczerze rzecz ujmując jest to niemożliwe przy tak dużym wzroście obciążeń finansowych. Wygląda na to, iż w przypadku tego typu scenariusza nikt nie będzie zadowolony poza rządem, który myśli, że na tym zyska. Naszym zdaniem może stać się jak zwykle odwrotnie. Musimy jednak czekać na konkrety.