Szukaj na tym blogu

sobota, 4 stycznia 2014

Jak może podrożeć nauka angielskiego w 2014 roku - przykład

Widmo wzrostu cen za naukę angielskiego


Parę dni temu pisaliśmy o możliwych wzrostach cen za naukę angielskiego, które mogą być spowodowane oskładkowaniem sławetnych umów śmieciowych. My w poprzednim artykule wyjaśniliśmy, iż sprawa dotyczy głównie kontraktów o dzieło, które zdecydowanie były i jeszcze nadal są najtańszą formą zatrudnienia. Dzisiaj chcielibyśmy nieco bardziej zobrazować sytuację jaka może wyniknąć dla wszystkich zainteresowanych nauką szczególnie tradycyjną nauką języka angielskiego, czyli zajęciami w szkołach językowych, angielskim u klienta indywidualnie, ofertą dla przedszkoli itp. Pewny wzrost cen może też dotyczyć nauki angielskiego przez Skype ale tutaj sytuację nieco ratują różne czynniki o których niebawem damy znać.  

Nauka bez ZUS


Na początek rozważmy stan obecny i weźmy za przykład lektora, który na podstawie umowy o dzieło zarabia 30 zł za lekcję na rękę i pracuje ucząc dzieci tradycyjnie w grupach 8 osobowych (przykład zupełnie hipotetyczny). Dla pracodawcy jest to koszt dokładnie 35 zł uwzględniając naliczany podatek, który musi zostać odprowadzony (30 zł wynagrodzenie + 5 zł podatku). Co może się zatem stać przy nałożeniu składek na tego typu umowę?

Nauka angielskiego z ZUS-em

Teraz szkoła chce nadal płacić swojemu lektorowi 30 zł na rękę ale jednocześnie odprowadza wszystkie składki na ZUS. Zatem aby to uczynić musi zwiększyć swoje koszty do poziomu aż 48,22 zł. Ta kwota to koszt jaki pracodawca musi ponieść aby zapłacić 30 zł do ręki swojemu nauczycielowi za jednostkę lekcyjną. Jak widzimy różnica jest ogromna a pamiętajmy, iż 48,22 zł to nie jest ostateczna cena dla klienta lecz tylko sam wydatek szkoły, która musi jeszcze naliczyć swoją marżę aby cokolwiek zarobić. 

Czy są jakieś rozwiązania?


Porównajmy zatem. W pierwszym przykładzie mieliśmy 35 zł a w drugim aż 48,22 zł co daje różnicę 13,22 zł! Jak widać jest to ogromna zmiana w cenie. Jeżeli umowy tego typu zostaną w pełni obciążone składkami ktoś te różnicę cenową będzie musiał pokryć. Jakie są opcje? Pierwsza z nich to obniżenie wynagrodzenia dla lektora o prawie 10 zł co wydaje się być kpiną. Druga to przerzucenie kosztów na klientów, którzy w pewnym sensie pokryją różnicę. Zachodzi tu jednak pytanie czy to nie spowoduje ich ucieczki w szarą strefę na prywatne korepetycje za 20-25 zł za lekcje ze studentami? Istnieje wielce wysokie prawdopodobieństwo właśnie takiej sytuacji. Trzecim rozwiązaniem byłoby przejęcie kosztów przez pracodawcę ale szczerze rzecz ujmując jest to niemożliwe przy tak dużym wzroście obciążeń finansowych. Wygląda na to, iż w przypadku tego typu scenariusza nikt nie będzie zadowolony poza rządem, który myśli, że na tym zyska. Naszym zdaniem może stać się jak zwykle odwrotnie. Musimy jednak czekać na konkrety.

1 komentarz:

  1. Będzie tak jak zawsze przy zwiększaniu obciążeń - ucieczka w szarą strefę i nielegalne zatrudnianie. Ale na "górze" udają, że tego nie wiedzą :(

    OdpowiedzUsuń