Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 29 września 2014

Jak podręcznik do nauki angielskiego może szkodzić - przykład z życia wzięty



Reakcja na nasz artykuł bywa czasami natychmiastowa


Dzisiaj wczesnym popołudniem opublikowaliśmy artykuł na naszej stronie polishenglish4u.com oferującej naukę angielskiego przez Internet, który podsumowywał nasze dotychczasowe rozważania na temat nauczania języka angielskiego z zastosowaniem podręczników. Kilka godzin później pod wpływem publikacji jeden z naszych lektorów, który również ma okazję uczyć w szkole podstawowej i gimnazjum uraczył nas przykładem z książki do angielskiego, który to potwierdza, krytykowaną przez nas podręcznikową nienaturalność.

Kogo najlepiej słuchać?


Zapewne każdy kto chce mówić biegle w danym języku wie, iż najlepiej uczyć się go od kogoś, kto jest naturalnym użytkownikiem tego języka. Mowa tutaj oczywiście o native speakerach, którzy niewątpliwie mają przewagę nad zwykłymi nauczycielami właśnie dzięki swojej niepodważalnej oryginalności. Nie wolno się oszukiwać twierdząc, iż osoba, która nauczyła się drugiego języka będzie tak czuła mowę i będzie tak naturalna jak ktoś kto od małego dorastał otoczony swym rodzimym językiem. Nie dyskwalifikujemy tutaj nauczycieli języków obcych ponieważ są aspekty w których zdecydowanie górują oni nad lektorami z krajów ojczystych dla danej mowy. Chcemy jednak zwrócić uwagę na to, że osoba która w naszym przykładzie chce dobrze nauczyć się angielskiego musi mieć możliwość jak największego kontaktu z naturalnym językiem. Mowa tutaj o typowym osłuchaniu się, które zazwyczaj jest realizowane za pośrednictwem materiałów audio czy wideo. Bardzo ważne jest to by tego typu pomoce dotyczyły prawdziwego codziennego języka znanego z ulic anglojęzycznych miast wypowiadanego właśnie przez ich rdzennych mieszkańców. Celem jest naśladowanie oryginału, nieprawdaż?

Jak to Małgosia z Krakowa nagrywa materiały do nauki angielskiego!


Tutaj właśnie pojawia się problem w przypadku niektórych podręczników. Pierwszym, choć w zasadzie i tak niewielkim problemem jest to, że dialogi do książek nagrywane są przez aktorów. Wiadomo, iż nie mamy tutaj do czynienia z gwiazdami ekranu i nie wszystko brzmi wystarczająco naturalnie i płynnie tak jak ma to miejsce na co dzień. Zresztą wykreowane sytuacje nigdy nie będą mogły równać się z tymi z życia wziętymi. Tragedią jest jednak przykład omówiony przez naszego lektora gdzie dzieciaki w 4, 5 czy 6 klasie szkoły podstawowej słuchają dialogów nagranych z zaangażowaniem również osób, które niejako dopiero uczą się języka angielskiego. Jednym z wielu przykładów jest konwersacja pomiędzy native a dzieckiem z polski, którego akcent i generalnie rytm języka odbiega dalece od ideałów. Tego typu sytuacje występują również w podręcznikach dla młodzieży czy dorosłych. Następnie uczeń proszony jest o słuchanie i powtarzanie. Jest to zupełnie niezrozumiałe by szlifować swoją wymowę i akcent w oparciu o kogoś kto to wyraźnie kaleczy. Ciężko stwierdzić co osoba projektująca dany podręcznik miała na celu.

To jeszcze nie koniec


To tylko jeden z przykładów, który jednak pokazuje nieodpowiednie podejście do tematu nauki języków obcych. Już niebawem będziemy chcieli zwrócić uwagę na jeszcze inne dziwne pomysły autorów książek czy samych nauczycieli, które w większości przypadków więcej komplikują niż ułatwiają naturalną naukę.   

poniedziałek, 8 września 2014

Błędy w tłumaczeniach z i na angielski - ciąg dalszy następuje :)

Błędy w tłumaczeniu seriali telewizyjnych TVP


Dokładnie dwa dni temu na naszej stronie firmowej pojawił się wpis traktujący o nielogicznym tłumaczeniu z języka angielskiego na polski fragmentu instrukcji. Dzisiaj kontynuujemy ten temat ponieważ tego typu błędy niestety nie dotyczą tylko i wyłącznie prostych instrukcji, które mało kto czyta. Niestety niejednokrotnie pewne wpadki można spotkać chociażby w przypadku seriali telewizyjnych emitowanych w TVP Polonia obdarzonych potocznymi napisami (subtitles) stworzonymi dla rodaków na emigracji, którzy mogą mieć z pokolenia na pokolenie coraz to większe problemy ze zrozumieniem języka swoich przodków. 

Czy gimnazjum to wszędzie gimnazjum?


Osoba intensywnie oglądająca jakikolwiek materiał filmowy z dołączonym do niego tłumaczeniem i znająca dobrze język angielski jest w stanie bez problemu odnaleźć kilka błędów w bezpośrednim tłumaczeniu. Czasami człowiek zastanawia się komu powierzono przygotowanie tekstów gdy na horyzoncie pojawia się poważne uchybienie. Zaznaczamy, iż pomyłek nie jest wiele jednakowoż sam fakt istnienia wydaje się być nieco niepokojący, tym bardziej, że mamy do czynienia z dużą organizacją jaką jest Telewizja Polska.

Ktoś pewnie powie, iż piszą a przykładów nie widać. Prawda jest taka, że raczej ich nie notujemy lecz od czasu do czasu jakieś w głowie zostają. Pewnym dowodem błędu, który może powodować problemy w zrozumieniu przez native speakera może stanowić to zdanie: Mój syn chodzi do gimnazjum. Niestety w tym przypadku osoba tłumacząca postąpiła jak wielu uczniów i za odpowiednik słowa gimnazjum wybrała nie do końca szczęśliwe gymnasium. Dlaczego nieszczęśliwe? Ponieważ w większości osoby biegłe i rdzennie posługujące się językiem angielskim skojarzą to słowo z salą gimnastyczną. To najprostszy tok rozumowania jakim posłuży się Amerykanin, Brytyjczyk czy dobry nauczyciel. Co prawda niektóre słowniki podają definicję słowa gymnasium jako szkoły średniej, charakterystycznej dla niektórych krajów europejskiej gdzie uczniowie przygotowywani są bezpośrednio do rozpoczęcia studiów. Jednakże znając nasze realia doskonale wiemy, iż gimnazja to nie do końca szkoła średnia, która dodatkowo nie jest ostatnim etapem przed studiami wyższymi. 

No dobra tłumacz może się pomylić...


To tylko jeden prosty przykład ale dający wiele do myślenia. Być może będzie potrzeba zasiąść przed telewizorem z kartką w ręku i intensywniej zająć się tym problemem? Zobaczymy. Prawda jest taka, że błędy należy wybaczać. Zdarzają się one każdemu nawet i tłumaczom jednak liczy się waga danego występku. W tej sytuacji każdy może sam ocenić jak poważny był ten w naszym dzisiejszym przykładzie. Jeśli ktoś zna więcej podobnych sytuacji to bardzo zapraszamy do komentowania i podawania swoich doświadczeń w tym zakresie.